Pomiędzy gazetami

Długo się zbierałem, żeby zrobić sesję w takiej scenerii, ale cały czas coś stawało na przeciwko. Trzeba było znaleźć odpowiednią ilość gazet… a kto dzisiaj ma prasę codzienną? Ale udało się. Najważniejsze, że zgłosiła się do tego jeszcze niesamowita osoba.

Miała być godzina w studiu, a skończyło się na ponad dwóch. W ogólnym rozrachunku wyszło kilkaset zdjęć, z których ciężko było wybrać kilka najlepszych. Jest to przykład tego, jak niesamowicie pracuje się z prawdziwą aktorką. Moodboard w pewnym momencie stał się zupełnie zbędny. Wiele technik, różne światła, wiele wcieleń.